Nie obyło się bez dekorowania placu apelowego, wywieszania flagi naszej drużyny i ogólnego dbania o obozik...
pięknych widoków, wypoczynku, kąpieli w morzu, budowania zamków oraz torów do kapsli z piasku...
chrztu, na którym trzeba było trochę pogrzebać w zlewkach oraz potarzać się w piachu(akurat padało)...
apeli, które zawsze zamiast kilkunastu minut trwały ponad 30...
i ogółem było wspaniale. Ogniska, po których wszyscy wypłakiwali oczy. Nawet o myciu garów i obieraniu ziemniaków trudno zapomnieć, a co dopiero o wstawaniu w nocy, aby pilnować flagi. Byliśmy też w Kołobrzegu na lodach i w parku linowym. Mogliśmy kupować różne rzeczy za walutę obozową - złote dukaty - lub przetracić je w kasynie. Odgrywaliśmy scenki, dowiadywaliśmy się o historii Mrzeżyna, a z powodu częstych deszczów wiele razy graliśmy w maaasę gier w naszej świetlicy. Późnymi wieczorami odbywały się gry terenowe, a na koniec mogliśmy się sprawdzić na Habecie..
Obozu po prostu nie da się zapomnieć!!!
Pisała dla Was Marysia :) Zdjęcia prosto od naszej kochanej Karoli. Napiszcie coś czasem w komentarzach! :)
Mam nadzieję, że tegoroczny będzie równie fajny ;D
OdpowiedzUsuńByło genialnie! Tylko szkoda, że pogoda była marna...
OdpowiedzUsuń